zaczytana >> poniedziałek, 9 maja 2011 21:38:17

Założyłam sobie niedawno konto na lubimyczytac.pl Obok RAMKA, każdy na swoim blogu też powinien się taką pochwalić ;) Poza goniącymi terminami w bibliotece mam teraz nową motywację do czytania ;) Jak na razie udało mi się ustalić, że w swoim krótkim życiu przeczytałam około 323 książki (nie licząc tych ze studiów). Ale prawdziwą sztuką było tak naprawdę przypomnieć sobie wszystkie te tytuły. Sięgnąć pamięcią jakieś 13 lat wstecz. Z moją sklerozą nie było łatwo, ale się udało :) I ciągle znajduję jakieś nowe ciekawe tytuły, więc lista książek do przeczytania ciągle rośnie.


Wczoraj skończyłam czytać "Zawieście czerwone latarnie" Su Tong. Dosadne, brutalne i piękne. Trzy opowiadania, które opowiadają o życiu z pozoru zwyczajnych ludzi: wieśniaków, handlarzy opium, sprzedawców bambusa, konkubin. Wszystko to przeplata się jednak z czymś mistycznym, nieuchwytnym...


Pamiętam, że kiedyś w dzieciństwie oglądałam adaptację tej książki, ale będę musiała koniecznie ją gdzieś w necie znaleźć i sobie porównać z pierwowzorem.


Druga książka, którą właśnie kończę czytać to "Miłość peonii" Lisy See. Iluzoryczna, romantyczna, a także brutalna historia pewnego chińskiego rodu.


komentarze [1]

"Bez Ciebie pusto jest" >> środa, 19 stycznia 2011 01:22:35
Notka miała być o czymś innym, ale jako że niedawno mieliśmy drugą rocznicę związku, nawiążę dzisiaj do tego :)
Poniżej link do piosenki Silence Project, która bardzo mi się kojarzy z początkami naszej zakręconej miłości:






***
Akcja dzieje się w Kauflandzie:
- Misiuuuuu
- Tak, Kochanie?
- Kupisz mi Hello Kitty? (słodka minka)
- Pewnie.
- Tylko nie wiem, którą figurkę wybrać...
- Ok, ja poczekam.

Później w domu:
- Misiuuuu
- Tak?
- Czy ja nie jestem za bardzo dziecinna? (mówię stawiając Hello Kitty na półce)
- Nie, dlaczego?
- Czasami czuję się taka...infantylna
- Wydaje ci się. Ja cię kocham taką, jaka jesteś. :)

Jak to dobrze jest dzielić życie z mężczyzną, który kocha i akceptuje mnie taką, jaka jestem! :) Minęły nam dwa lata, a ja nie mogę się doczekać kolejnych! I ciągle nie mogę przestać na niego patrzeć, kontemplować zieleni jego oczu, idealnie małych uszu i garbka na nosie^^

"Miłość jest wtedy, kiedy chcesz z kimś przezywać wszystkie cztery pory roku. Kiedy chcesz z kimś uciekać przed wiosenną burzą pod osypane kwieciem bzy, a latem zbierać z tym kimś jagody... i pływać w rzece. Jesienią robić razem powidła i uszczelniać okna przed wiatrem. Zimą - pomagać przetrwać katar i długie wieczory, a jak już będzie zimno, rozpalać razem w piecu."
Amen

komentarze [3]

To znowu ja. >> wtorek, 14 grudnia 2010 02:22:21
Jakoś tak ostatnio odnawiam stare znajomości. Taaa, znowu zaczęłam pisać listy. I próbuję odnaleźć starych penpali. Tych, na których kiedyś mi tak zależało. Tylko nie wiem jakie mają teraz adresy, jak się w ogóle niektórzy naprawdę nazywają. Ale będę szukać, w stalkingu jestem dobra, więc może będą jakieś efekty ;)
Ku mojej wielkiej radości odkryłam, że dwa moje ulubione blogi nadal istnieją, a nawet pojawiły się nowe posty :) Poniżej linki:
Kerozyna's Borderline
Anioł Ze Złamanym Skrzydłem
Nie znam osobiście autorek, ale jestem z nimi jakoś tak emocjonalnie związana. Ten dziwny impuls kiedy trafia się przez przypadek na jakąś notkę i człowieka całkowicie wciąga. Czyta jednym tchem całą historię. Co było wcześniej? Jak do tego doszło? Jakie były powody? To lepsze niż książki, bo to PRAWDZIWE życie. Coś co dzieje się w czasie rzeczywistym. Coś, na co ja sama również mogę mieć pośredni wpływ...
Hmm, ale może tylko ja tak mam? Czy ja jestem jakaś dziwna? Za bardzo przywiązuję się do ludzi, wiem o tym. Jestem nieuleczalnym przypadkiem :)
Tak w ogóle to mam za dużo czasu na przemyślenia i już mi odbija. Powinnam wstawać o świcie ,wracać zmęczona, jeść obiad, oglądać tv, a później wyczerpana paść na łóżko i spać 8 godzin. Wtedy wszystko było by prostsze. Jak ma się dużo czasu i żadnych pieniędzy to nic nie jest fajne. A przecież w gruncie rzeczy ja lubię nie mieć na nic czasu.
P.S. Jak ostatnio nie mogłam zasnąć zastanawiałam się jak by tu zrobić słownik sumeryjsko - polski na kompa...Ale stwierdziłam, że jednak nieee...Bo po co to komu?
komentarze [3]

too much in me >> czwartek, 18 marca 2010 00:14:30
"Niebezpieczne i ciemne moje wędrówki po piekle, tak
Splątane drogi przez noc, nie wydostanę się stąd
Chyba że ty, chyba że ty, chyba że podasz mi dłoń
Splątane drogi przez noc, nie wydostanę się stąd


Nim połknie mnie, nim połknie mnie noc
Nim połknie mnie zła noc"


Zbyt wiele zarwanych nocy, zbyt wiele czasu na przemyślenia, zbyt wiele tłumionych emocji, zbyt wiele łez, zbyt wiele złych snów... I oczekiwanie.
komentarze [6]

"Get me out of this place Get me out of this town Before I drown in your deep Pink water" >> czwartek, 11 marca 2010 22:03:36
Dzisiaj muszę się pochwalić, że dostałam pierwszy w życiu list miłosny^^ Zawsze mamie zazdrościłam tego, że ma taką piękną pamiątkę, te wszystkie listy od taty :) I udało mi się przekonać mojego Kochanego Połówka, żeby przelał swoje słowa prosto z serca na papier :) Oczywiście już przy pierwszej stronie płakałam jak mały bóbr^^" Ale ogólnie to coś cudownego i pamiątka na całe życie, polecam wszystkim parom ;) SMSy i maile to nie to samo! ...Heh, tak strasznie tęsknię, aż tu wariuję powoli.

"Bądź przy mnie blisko

Badź przy mnie blisko
bo tylko wtedy nie jest mi zimno

chłód wieje z przestrzeni

kiedy myślę jaka ona duża
i jaka ja

to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata"

Tak źle mi było na tym świecie bez Ciebie. Dziękuję Ci za to, że jesteś. Nawet za to, że czasami doprowadzasz mnie do łez ;) :*
komentarze [2]

"Wilk odgryza sobie nogę. I jest wolny." >> niedziela, 17 stycznia 2010 15:32:38
Mały opis mizunkowych przeżyć wewnętrznych :) Co z ostatnio obejrzanych, przeczytanych, wysłuchanych rzeczy miało wpływ na mój stan emocjonalny?

To był pierwszy odcinek programu "Kobieta na krańcu świata", który obejrzałam. Jakieś 2 tygodnie temu był odcinek o zapasach kobiet. Z założenia miał to być wrestling, ale przypominał bardziej walki w klatkach :/ Walka była tak brutalna, że Martyna Wojciechowska poprosiła organizatorów, żeby ją przerwali... Nie mogłam powstrzymać płaczu... Kiedy ten facet rozwalał krzesło na głowie Carmen, bohaterki odcinka... Wiedziałam jaką ona musi czuć bezsilność, łzy same poleciały... I pomyślałam sobie: Jak wyglądałoby moje życie gdybym urodziła się w innej części świata? Czy także musiałabym stanąć na ringu, żeby walczyć o lepsze życie? Naprawdę trzeba doceniać to co się ma, bo przecież zawsze mogło być gorzej. Kiedy największym zmartwieniem nie jest kupienie nowej sukienki, czy butów, ale to czy będzie za co przeżyć następny dzień.

Przeczytałam opowiadanie pt. "Wiedźma i wilk" ze zbioru "Księga jesiennych demonów" Jarosława Grzędowicza. Jest to historia Melanii - młodej rudowłosej wiedźmy, która aby pozbyć się męża alkoholika postanawia stworzyć wilkołaka. Nie pozwala mu jednak odejść, kiedy ten zmienia się w człowieka. Ale czy kochać znaczy trzymać na siłę? Przecież prędzej czy później: Wilk odgryza sobie nogę. I jest wolny.

Jeśli chodzi o muzykę, to ostatnio uzależniłam się od utworu "Love hurts" zespołu INCUBUS. Tekst mówi o tym, że miłość boli, ale czasami to dobry ból... "Cause without love I won't survive" ;*
komentarze [1]

Zgranie dwóch dusz - w tym się wszystko zawiera ;) >> sobota, 16 stycznia 2010 00:40:10
Tak dawno tu nie zaglądałam i przez to znowu zapomniałam jak się dodaje nową notkę ^^" Jak już się rozpisywać to na mój ulubiony temat... dzisiaj znowu będzie o miłości :) O miłości, czyli o czym właściwie? Czym ona jest? Miłość, a nie namiętność, która może szybko się wypalić lub nawet w jednej chwili przerodzić się w nienawiść. Prawdziwe, czyste uczucie, które składa się z drobnych gestów, wzajemnej troski i zrozumienia. Coś co sprawia, że w pokoju robi się cieplej tylko dlatego, że jest w nim TA osoba. Coś co sprawia, że stajemy się lepszymi ludźmi. Miłość taka jak nasza, która przyszła sama, choć żadne z nas jej nie szukało.
I nie wystarczy sama "energia orgazmiczna", związek to tak naprawdę ciężka praca każdego dnia. Jej efektem jest wspólnie budowane szczęście i taki "hermetyczny świat", do którego nikt z zewnątrz nie ma dostępu. Taki nasz świat, nasza ostoja, nasze ukojenie :)
Na koniec jeszcze jedno pytanie: Gdyby mój wymarzony chłopak, ten jedyny stworzony dla mnie był w związku, ale wiedziałabym, że ta dziewczyna na niego nie zasługuje... Czy byłabym w stanie rozbić związek? Tak, byłabym... Bez żadnych skrupułów. O swoje szczęście trzeba przecież walczyć, trzeba tylko wiedzieć czego się tak naprawdę w życiu chce. Mieć w sercu tą tajemniczą pewność ;)
A Jego zranione serce i duszę było później przecież tak trudno wyleczyć, szkoda, że nie pojawiłam się wcześniej w Jego życiu :( Wtedy mogłabym oszczędzić Mu tego wszystkiego co musiał przejść i wycierpieć...
Kocham Cię Misiu, tylko Ty wiesz jak bardzo! :*
komentarze [4]

"To zabawne jak nic nie znaczyłby świat bez miłości." >> czwartek, 5 listopada 2009 13:25:08
"Nie wiem. komu i jak
Podziękować za los
Co nasycić się dał
Współistnieniem przez Nasz
podwójny czas.

Popołudnia bezkarnie cytrynowe
Popołudnia bezkarnie cytrynowe

Słońce na wylot przenika przez głowę
Życie mi płynie przy tobie cytrynowe.
Szczęście, na co dzień odbiera mi mowę
Popołudnia bezkarne i cytrynowe."

Tak dawno nie zaglądałam na myloga, że już nawet zapomniałam jak się dodaje notki xD
Co tam słychać? U mnie wszystko dobrze... Nie chce mi się teraz rozwodzić nad tym, ze trzeba wymyślić jakis temat pracy licencjackiej i nie chce mi się czytać artykułów na archeologię po niemiecku i przeraża mnie egzamin językowy, który trzeba będzie zdać w tym roku... Przynajmniej mam co robić ;p Miedzy 2 i 3 rokiem studiów nie ma porównania. Nie muszę już wracać o 20.00 do domu i nawet czwartki mam wolne^^ I wreszcie mam poczucie, że jednak cośtam umiem :)

Wszyscy już o tym wiedzą, ale na blogu też należałoby wspomnieć, że Michał i ja jesteśmy już oficjalnie zaręczeni :D 19 września to był najpiękniejszy i najbardziej romantyczny dzień w moim życiu. Zachód słońca nad morzem i On klęczący przede mną. Coś niesamowitego :) I oczywiście Mizunka się rozpłakała i byłam w szoku później przez jeszcze kilka godzin ^^"
Coś niesamowitego!

Nyo i żyjemy tak sobie dalej...U mnie wszystko w porządku, ale w życiu Agi i Cathryn miały miejsce poważne zmiany... Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży. Że wszystko będzie dobrze... Życzę im, żeby też kiedyś w końcu osiągnęły taką stabilizację jak ja. Miłość ponad wszystko ;)
komentarze [5]

"Szczęście na codzień odbiera mi mowę. Dni przy Tobie płyną mi cytrynowe" >> niedziela, 7 czerwca 2009 23:44:28
"Bardzo piękny i uroczy wpis na blog oddający życie w którym doznałaś bólu i cierpienia. Żyjąc dalej z tym bólem, bólc serce cały częściowo zaniknoł ale serduszko wciąsz krwawiło czekając na człowiek wrecz anioła w ludzkiej skórze czekając tak owy wybawiciel przybył na białym rumaku mając w jednej ręce miłość a wdrugej sens istnienia. Ssiad z z rumaka niczym powiewający wiatr udając sie ku jej ciału wplutł sie w jej odchłan boloncej duszy i posklejał jej uczucia naprawił jej krwawiące serce. Żyjąc swą miłością do niej dał jej nowe życie swoje życie ciesząc sie przeogromną odwzajemnioną miłością."
Kilka dni temu przypomniał mi się taki mały szczegół, niby nic istotnego, ale... Kiedy jednak czytam powyższe słowa to wszystko wydaje się mieć uzasadnienie... Hmm, jakieś dwa lata temu codziennie przed zaśnięciem i zaraz po przebudzeniu szeptałam cichutko: "Kocham Cię" Nie mówiłam tego sama do siebie, nie było też przy mnie żadnej osoby, którą mogłabym kochać... Ale dzięki tym słowom jakoś łatwiej było zasypiać, łatwiej było wstawać rano z łóżka. W głębi serca wiedziałam, że kiedyś wypowiem to przy kimś na głos. Mimo, że on był daleko. Mimo, że szeptał "Kocham Cię" jakiejś innej dziewczynie... W naszym życiu zawsze wszystko przychodzi w najbardziej odpowiednim momencie. Wiedziałam o tym zawsze i wiedziałam też, że muszę czekać cierpliwie.
Taka refleksja naszła mnie podczas oglądania filmu "Niezwykły przypadek Benjamina Buttona". Naprawdę czasami mam wrażenie, że zamiast nastolatką byłam starą zgorzkniałą babą ;P Musiałam nabrać do wszystkiego dystansu i nauczyć się dostrzegać, co jest w życiu naprawdę istotne. On też musiał swoje przejść i wydorośleć... Musiał dojrzeć do tego, żeby usłyszeć moje cichutkie wołanie: Kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię... Czas, wszystko wymaga czasu ;)
komentarze [1]

Ja do Ciebie >> niedziela, 3 maja 2009 13:51:35
Niedługo stuknie mi 21 lat, ale ja tego nie odczuwam. Właśnie teraz mam wrażenie, że muszę coś nadrobić, coś co mi umknęło. Właśnie teraz jestem tą zwariowaną, wesołą nastolatką, którą nigdy wcześniej nie byłam ;) Kiedyś lęk przed ludźmi oraz ciągły smutek wymieszany z melancholią nie dawały cieszyć mi się życiem. Jakoś nie potrafiłam inaczej... Przyszedł jednak czas na zmiany. Mam w sobie wielkie pokłady optymizmu i teraz świat należy do mnie ;D Ta przedziwna przemiana zaczęła się rok temu dzięki komuś, kto pozwala mi być małą dziewczynką i dojrzałą kobietą jednocześnie ;* Chyba każda kotka tak ma ;3
A druga sprawa... Nawet nie spodziewałam się, że taka kruszyna jak ja może dawać komuś poczucie bezpieczeństwa... To takie piękne, być komuś potrzebną :* :D KC Misiu :* <3



komentarze [4]

<3 >> czwartek, 23 kwietnia 2009 00:30:36
Kolejny raz przekonałam się jak wiele może zdziałać jedna rozmowa... I ta wspaniała świadomość, że jest ktoś, kto zawsze mnie zrozumie. Mój drugi połówek :) Teraz już wiem, że u innych mężczyzn zawsze szukałam jego cech. Jeszcze na długo zanim dowiedziałam się o jego istnieniu... Był ktoś, kto istniał w mojej podświadomości, mój Anioł Stróż. Mój połówek jest zwykłym śmiertelnikiem, ale ma za to serce prawdziwego anioła. Nie spodziewałam się, że można mnie aż tak pokochać... Kiedyś myślałam, że w ogóle nie da się mnie kochać. Na całe szczęście dostałam w życiu szansę :) Wszyscy zawsze mi powtarzali: "Mizu, Twój chłopak będzie miał z Tobą cudownie". Jestem tego pewna, będę starać się z całych sił! I ta cudowna świadomość przynależności do drugiej osoby, czuję się nareszcie bezpieczna i kochana :) A najlepsze jest to, że on czuje dokładnie to samo :D
komentarze [0]

@.\\ >> czwartek, 2 kwietnia 2009 21:19:59
Niah niah, mój stary blog powrócił :D
Chyba zrobię tak, że tutaj będę pisać o moich zainteresowaniach, ciekawych rzeczach, które znalazłam i takich tam pierdołach... A na: http://mizunek.blog.onet.pl będę opisywać moje przeżycia wewnętrzne i filozoficzne przemyślenia. Taką mam koncepcję, zobaczymy co z tego wyjdzie.
O studiach też będę tutaj się rozpisywać. Jak na razie na uczelni nic ciekawego się nie dzieje. Zrobiło się cieplutko i studenci wylegają masowo na słoneczko. A ja powinnam siedzieć w bibliotece i zakuwać, bo sesja zbliża się wielkimi krokami. Trzeba też powoli brać się za pracę semestralną. Heh... Mam temat LEKI I RECEPTY W STAROŻYTNEJ MEZOPOTAMII. To jest dosyć ciekawe. Jak zdobędę więcej materiałów, to coś wrzucę na bloga ;D


Poniżej link do mojego własnego emo:


komentarze [0]

Seeeesjaaaaa xD >> czwartek, 22 stycznia 2009 20:29:30
W tym semestrze mam tylko 3 zaliczenia. Z jednej strony super i w ogóle bardzo się cieszę... ale, strasznie się rozleniwiłam! :/ Kiedy była sesja letnia na mieszance: adrenalina + jedna kawa + jeden posiłek + 4 godziny snu dziennie jakoś się ciągnęło. Wiem, że to było strasznie niebezpieczne, ale chodziłam wtedy jak na haju i było mi wszystko jedno. Byle nie czuć i nie myśleć i nie mieć siły płakać. Heh, a płakałam i tak cały czas ze zmęczenia... Na całe szczęście to było już dawno :) Teraz już nie muszę się tak zatracać i zadręczać. Teraz jest ktoś, kto by mnie zabił, gdybym tak dalej robiła. Nyo może nie zabił, ale ostro przemówił do rozsądku, bo mu na mnie bardzo zależy. Gdyby nie taka motywacja... wolę nie wiedzieć co by ze mną było. "On by nie chciał, żebym taka była" Ta myśl cały czas kołatała mi się w głowie i podziałało :)
komentarze [0]

Schizy nastolatki >> sobota, 17 stycznia 2009 21:16:21
Tak sobie czytam blogi różnych sfrustrowanych nastolatek i stwierdziłam, że one wszystkie są takie same. MY wszystkie jesteśmy takie same, bo przecież ja też kiedyś byłam taką nastolatką. (To było bardzo dawno temu :P ) One nawet używają takich samych słów jak ja! Zwrotów i zdań! O zgrozo... I to ciągłe użalanie się nad sobą. Jak raz człowiek wpadnie w tą otchłań rozpaczy, to potem bardzo trudno jest się stamtąd wydostać. To przeświadczenie, że najlepsze lata życia ma się za sobą, że nic dobrego nas już nie spotka w życiu... I nieodwzajemniona miłość, chyba każdy musi przez to przejść. A szkoda, bo to tak strasznie boli. Nie wiem, czy takie hartowanie serca wychodzi na dobre. No cóż, każde doświadczenie jest w życiu potrzebne, sama to niedawno pisałam i muszę się ze sobą zgodzić ;) Co nas nie zabije,... Jak ja się cieszę, że mam to już za sobą :) Wydoroślałam, dojrzałam, skobieciałam... A jeszcze rok temu byłam zupełnie inna. Zupełnie nowa osoba. Kiedy czytam stare notki, to sama siebie czasami nie poznaję. Jak można tyle smęcić?! A mój stary pamiętnik... (Tak, kiedyś chciało mi się go pisać) Teraz kiedy czytam jego zawartość płaczę ze śmiechu. Mizu szesnasto-, czy siedemnastoletnia to była prawdziwa masakra. Nawet Ashi się ze mnie śmieje, kiedy czyta moje stare listy sprzed 3, 4 lat. Teraz się śmiejemy, ale dorastanie wcale nie było takie wesołe. Skrzydła wyrastają w bólu i zawsze musi polać się krew... Dlatego łączę się w tym bólu z wszystkimi młodocianymi i składam wyrazy współczucia. Życie zaczyna się po dwudziestce, uwierzcie mi na słowo ;)
Kurcze, chociaż moje życie w porównaniu z tymi, o których czytam na innych blogach było strasznie nudne... Nie było cięcia się żyletką, anoreksji, bulimii, żadnych prób samobójczych, ani burzliwych związków... Ale nie żebym narzekała z tego powodu ;) I tak mój życiorys nadaje się na książkę, o!
komentarze [2]

Nowy rok = nowy etap >> wtorek, 6 stycznia 2009 14:32:29
Mylog się zaciął na dobre i już myślałam, że umarł śmiercią naturalną... ale nie! Wszystko działa i oto mogę napisać nową notkę :)
Takie historie dzieją się w filmach albo książkach, nigdy nie przypuszczałam, że mnie spotka takie szczęście... Hmm, nie wiem jak opisać to słowami... długie wieczorne spacery; Jego spojrzenie; to jak uśmiecha się sam do siebie ( podobno mamy taki tam uśmiech :D ); wsłuchiwanie się w Jego oddech, kiedy śpi; nasz pierwszy taniec... Szczęście, o które tak długo walczyłam. Teraz już wiem, że warto było tyle czekać i nigdy się nie poddawać. Kiedy odjechał i w moim świecie zrobiło się nagle tak strasznie cicho położyłam się na Jego poduszce i zaczęłam płakać... Od samego początku wiedzieliśmy, że będzie ciężko. To jest próba, którą musimy przetrwać. Wiem, że damy radę. Wiem też, że przez życie chcę iść po jego śladach.
4x100% ;)
komentarze [1]





Zauwazyles ten blog jako


Wpisz się
Zobacz


O mnie



Dodaj do ulubionych


2007
październik (10)
listopad (5)
grudzień (5)

2008
styczeń (1)
luty (4)
marzec (5)
kwiecień (2)
maj (4)
czerwiec (1)
lipiec (3)
sierpien (1)
wrzesień (4)
październik (4)
listopad (2)

2009
styczeń (3)
kwiecień (2)
maj (1)
czerwiec (1)
listopad (1)

2010
styczeń (2)
marzec (2)
grudzień (1)

2011
styczeń (1)
maj (1)




* różne *
forum chrześcijańskie

* Mizu Mizu *
digart
mizunek
Blog nr 2

* friends *
blog Cathryn^^

*coś dla rozerwania*
"Tylko czarne glany są naprawdę funny..." ;)
hello-cthulhu
ubierz Itachiego i Kisame

fotoblog

Image Hosted by ImageShack.us






MusicPlaylist
MySpace Music Playlist at MixPod.com


wampirzyszczeOceny Porady Blogowesummerisgonelapis-chanwampirze-zyciebladoscczerniejacejstopydimonkamolekuly-emocjina-glebokiej-wodzieroulettemonstersgemanyoodadenikinaazrielrockmetalelizabethmartwe-kotyakai-tsukileczymy-kacazuochigaimasujarampowietrze



Szablon wykonala Kamakaj